O liberalnej doktrynie, opozycji i partii rządzącej

Socjalizm – nieuchronne następstwo i wynik epoki industrializacji, kolonializmu i wojen – przyjąwszy demokratyczną formę wymusił z kolei zmiany w zakresie stosunku liberalizmu do ustawodawstwa socjalnego wprowadzając, jako niezbędną, ingerencję państwa w stosunki pomiędzy kapitalistycznym porządkiem ekonomicznym, a pracownikiem najemnym. Dopuszczalna zatem i celowa stała się interwencja państwa na rzecz zabezpieczeń socjalnych, podnoszenia płac, rent i emerytur stosownie do osiągniętego poziomu rozwoju, ale i bogactwa naturalnego. Kwestia podziału dochodu narodowego nie była już sprawą drugorzędną, a złagodzenie skutków nierówności społecznych miało następować poprzez rozwijanie i umacnianie warstw średnich. Samo uznanie zatem nierówności społecznych za zjawisko naturalne, którego nie da się zupełnie usunąć i które można łagodzić stosownie do poziomu rozwoju, nie stanowiło przeszkody w prowadzeniu polityki społecznej uznającej wagę spraw socjalnych. Wrażliwość społeczna liberałów zaczęła współgrać z wrażliwością lewicy na główne problemy społeczne. Koncepcje „welfare state”, podbudowane teorią ekonomiczną Keynesa, nie są – jak twierdzą niektórzy autorzy o lewicowej proweniencji – wyrazem rewizji dotychczasowego liberalnego podejścia do zagadnienia państwa, odejściem od tradycyjnie pojmowanego zakazu ingerencji państwa w życie ekonomiczne, lecz próbą twórczego rozwinięcia zasad liberalnych w gospodarce. Zasad, zmierzających do obrony rynku i dalszego zwiększenia zadań państwa – w tym przede wszystkim w zakresie miejsc pracy i poziomu życia. Kierunek zapoczątkowany przemianami gospodarczymi okresu międzywojennego, a utrwalony zmianami światopoglądowymi po II wojnie światowej, do katalogu wartości liberalnych dołączył prawa pozaekonomiczne. Wolności wyboru sposobu i stylu życia, wypowiedzi, poglądów i postaw społecznych oznaczających obowiązek zachowania neutralności czy raczej bezstronności światopoglądowej państwa. Państwo odrzucać powinno zatem wszelką religię czy filozofię państwową, gdyż nie może ono prowadzić indoktrynacji swoich obywateli, nie może popierać określonych koncepcji życia, preferować jakichkolwiek orientacji religijnych, filozoficznych, kulturalnych czy politycznych. Nowoczesne państwo liberalne nie może zatem podejmować, bądź popierać takich działań, które w efekcie prowadzą do podziału ludzi na lepszych i gorszych, w zależności od wyznania lub światopoglądu, z jakichkolwiek powodów czy to historycznych czy socjologicznych albo innych.

Tymczasem w Polsce główna tendencja nurtu liberalnego zdaje się zmierzać w inną stronę. Dotychczasowa błędna koncentracja liberałów na zagadnieniach ekonomii i budowy wolnego rynku spowodowała przejęcie całej sfery liberalizmu pozaekonomicznego (światopoglądowego i obyczajowego) przez kościół i w niewielkiej części przez lewicę, co sukcesywnie spychało liberałów na pozycje konserwatywne. W znacznej mierze proces ten powiódł się, o czym świadczy obecna linia największej partii opozycyjnej. Wyraźnie przechodzi ona na pozycje konserwatywne, a dorobek jej liderów i tak ograniczony do przeciwstawiania się nadmiernemu centralizmowi państwa czy dosyć nieudolnemu tworzeni warunków do aktywności gospodarczej jednostek, nie odpowiada już współczesnym aspiracjom tej części społeczeństwa, która nie podziela wizji konserwatywno–narodowo-religijnego rozwoju kraju.

W ramach liberalnego światopoglądu, oficjalnie głoszonego przez polityków Platformy Obywatelskiej, zbliżonego do partii rządzącej o zapędach autorytarnych, następuje istotny rozłam w stosunku liberałów do szeroko rozumianej tzw. polskiej specyfiki zdefiniowanej, przez partię rządzącą spod znaku narodowej prawicy, jako martyrologiczno–cierpiętnicze, mitomańskie przekonanie, o krzywdzie Polaka katolika, wyrządzonej przez innych sąsiadów, okupantów, własne kosmopolityczne elity. To niezasadny mit o bezbronnej ofierze, która musi poddać się konieczność utrzymania służebnego stosunku do kościoła Katolickiego, jako nośnika tożsamości narodowej, chwalebnej przeszłości, tradycji i poświęcenia jako fundamentów państwowej polityki historycznej. Ma ona za podstawowe zadanie krzewienie bogoojczyźnianego patriotyzmu wbrew wymogom zróżnicowanego kulturowo świata, w którym trzeba współpracować na bazie poszanowania racjonalnych interesów, a nie misyjnych krucjat nawiedzonych radykałów.