Postępująca klerykalizacja państwa szansą obniżenia politycznej roli Kościoła katolickiego

Autor: Mirosław Woroniecki

Fatalny zbieg zwycięstwa wyborczego PiS z antyoświeceniową rewolucją religijną doznającą w Polsce narodowego wzmożenia w reakcji na bezradność świeckiej – jak na polskie warunki – władzy wobec realnych problemów społecznych doprowadził do trwałego podziału i zantagonizowania zwolenników obecnej władzy z tymi, którzy stojąc na gruncie demokratycznego państwa prawnego nie mogą akceptować burzenia dotychczasowego porządku konstytucyjnego. Wyborcza klęska koalicji rządowej w 2015 roku była nieunikniona i ściśle związana tak z rozpadem liberalno-konserwatywnego konsensusu popieranego przez SLD jak i brakiem zdolności partii lewicowych do współdziałania programowego i wyborczego. Zawłaszczenie liberalizmu i nadanie mu jednostronnie ekonomicznego wymiaru ,w którym nie człowiekowi  lecz rynkowi miała służyć wolność i jej gwarancje oraz ofensywa techno – scjentystycznego i konsumpcyjnego indywidualizmu odrzucanego nie tylko przez tradycjonalistyczna cześć społeczeństwa, ale i przez przeciętnych ludzi zwyczajnie zmęczonych nowoczesnością. Stworzyło to pożywkę dla rozwoju propozycji politycznych odrzucających korzystanie z wolności i odejścia od związanego z nią ryzyka, które reprezentowały środowiska zarówno radykalnych narodowców jak i radykalnych katolików. Niezależnie od tego czy zasadniczą przyczyną niezadowolenia części społeczeństwa był sposób realizowania transformacji gospodarczej i związane z tym patologie czy też pochód nowoczesności  techniczno-informacyjnej niosący za sobą zmiany obyczajowe, kulturowe i związaną z nimi możliwość demonstracji odmiennych stylów i sposobów życia to sprzeciw wobec konieczności sprostania nowoczesności zakwestionował skuteczność i trwałość procesu modernizacji Polski na wzór zachodnioeuropejskich demokracji.

Nowoczesność, która wdarła się do w przestrzeń tradycyjnej plebejskiej kultury, narzucana przez elity zapatrzone w zachodnie centra świeckiej modernizacji  musiała w efekcie wywołać konflikt, który podporządkował sobie wszystkie wcześniejsze spory polityczne redukując je zasadniczo do podziału na dwa wrogie obozy. Stopniowe pęcznienie konfliktu nie jest zresztą nowością zaczynająca bieg od zwycięstwa wyborczego Zjednoczonej Prawicy w 2015 roku. Jego przedsmakiem były rządy koalicji PiS-owskiej w latach 2005-7 . Doszło wtedy do wyartykułowania koncepcji IV Rzeczpospolitej niezbyt powszechnie akceptowanej chociażby przez Kościół katolicki i związane z nim siły społeczne czy umiarkowanie narodowe.  Miała ona przy tym raczej republikański rodowód pomimo ujawniających się tęsknot za państwem wyznaniowym w reakcji na istniejący jakoby deficyt religijności. Powrót do władzy elit kontynuujących neoliberalne rządy szczególnie w latach kryzysu ekonomicznego i związane z tym pogorszenie się sytuacji ekonomicznej ludności oraz tragiczna w skutkach katastrofa lotnicza nadała atrakcyjności politycznej propozycji PiS kanalizującej niezadowolenie społeczne tym bardziej, że do jej promocji włączyła się poza środowiskami Radia Maryja przeważająca część Kościoła katolickiego wchłaniając resentyment ludu wobec elit i formułując ostrze politycznego sporu poprzez przeciwstawienie religijnej wizji odbudowy kraju wszelkim świeckim lewicowym, liberalnym czy republikańskim  projektom politycznym.

Wykorzystanie specyfiki sytuacji w Polsce dla realizacji planów kościelnych nie jest autorską koncepcja polskich biskupów ani środowiska Radia Maryja. W mojej ocenie jest zespołowym produktem watykańskich hierarchów wyższego szczebla, którzy zdobywali doświadczenie w próbie realizacji idei Jana Pawła II re-chrystianizacji Europy m.in. poprzez wprowadzenie do dokumentów unijnych odwołania do istoty nadprzyrodzonej i roli religii w kształtowaniu cywilizacji europejskiej, co ze względu na stopień sekularyzacji państw zachodnich było z góry skazane na niepowodzenie. Tym razem wypracowali oni nie tylko projekt intelektualny lecz przede wszystkim metodę włączenia w realizacje swojego projektu szerokich mas ludowych pozostających praktykującymi katolikami przy wykorzystaniu sytuacji politycznej w tych państwach, w których odrzucenie i potępienie świeckiego ładu społecznego i politycznego było najbardziej prawdopodobne wobec słabości instytucji demokratycznych, silnej pozycji kościoła i aspiracji lokalnych polityków do przeprowadzenia rewolucyjnych przemian społecznych. Partia, która zdobyła władzę w Polsce była wręcz idealnym partnerem dla hierarchów kościelnych. Jej dążenie do całkowitego przekształcenia stosunków społecznych poprzez wymianę elit, zburzenie dotychczasowego porządku konstytucyjnego, a nawet etycznego i chęć stania się stabilną partia władzy konstytuującą nowe polityczne centrum musi opierać się na radykalnej doktrynie i doprowadzić do ukształtowania się jeszcze bardziej radykalnych środowisk by się nimi posłużyć w razie potrzeby w odpowiednio dogodny sposób. Organizowanie zatem życia w kraju na podstawie zasad wynikających z dogmatyki religijnej, a nie wedle wyników debaty publicznej czy ustaleń demokratycznych procedur było oczywiście pierwszym wyborem partii władzy i jednocześnie upragnionym wyborem dla Kościoła katolickiego. Religijna wizja państwa opracowana przez papieża Benedykta XVI – Josepha Ratzingera znana jako koncepcja państwa „pozytywnie laickiego” w przeciwieństwie do różnych odstręczających nazwą projektów republik wyznaniowych pozornie wydaje się ukłonem w stronę laickości państwa.

Państwo pozytywnie laickie wg. Ratzingera spełniało warunki przyjęcia jej przez państwa peryferyjne o słabo ugruntowanej demokracji poszukujące głębszego jej uzasadnienia w religijnym umocowaniu. Stało się wręcz idealnym instrumentem dla populistycznej narodowo-wyznaniowej partii dyktującej swoje warunki funkcjonowania państwa położonego cywilizacyjnie na obrzeżach Europy.  Przynajmniej werbalnie partia rządząca wobec braku możliwości wyrównania deficytów cywilizacyjnych dąży do ich skompensowania poczuciem wyjątkowości wynikającej z głoszonej przez Kościół katolicki w Polsce zasady powiązania niepodważalnej i absolutnej wartości kościoła pochodzącej z nadania boskiego z „katolicka tożsamością narodu polskiego” o czym pisze prof. Tomasz Polak w tekście „W co nas wciąga i co nam pożera polski Kościół ?” opublikowanym na stronie internetowej Medium Publicznego. Autor zwraca uwagę na fakt, że w przekazie kościelnym podobnie jak w nacjonalistycznej pisowni słowa „Naród” jest ono traktowane jako wartość absolutna, a zatem cierpienia i krzywdy doznane przez katolicki naród urastają do krzywd kluczowych dla świata. Dalej prof. Polak podnosi, że w takim ujęciu naród polski pojmowany  jako ucieleśnienie historycznej, kulturowej, cywilizacyjnej i politycznej misji chrześcijaństwa poradzi sobie z cywilizacyjnymi zagrożeniami lepiej niż inne narody i zdecyduje o zwycięstwie idei i społeczności katolickiej.