Klerykalizm w Polsce jako praktyka polityczna

Autor: Mirosław Woroniecki

Od lat dziewięćdziesiątych relacje Kościoła katolickiego z państwem budzą uzasadnione wątpliwości zarówno części społeczeństwa, która nie podziela poglądu o jednorodnej tj. narodowo-wyznaniowej tożsamości Polaków uzasadniającej szczególną pozycje i uprzywilejowanie kościoła.  Zadziwiające połączenie szczególnej pozycji prawnej zawarowanej w obowiązującej Konstytucji RP z 1997 roku oraz w szeregu regulacjach  prawnych dotyczących m.in. finansowania instytucji kościelnych jak szkoły wyższe czy składki na ubezpieczenie społeczne księży, przepisach podatkowych i hojnych wynagrodzeniach dla katechetów w systemie edukacji publicznej, wojsku, policji itd. – żeby wymienić tylko niektóre z rażących przykładów uprzywilejowania łączy się z nadgorliwością instytucji państwowych i samorządowych w  spełnianiu różnych aspiracji zarówno kościoła instytucjonalnego jak i jego przedstawicieli. W efekcie panuje powszechne przekonanie, że nie warto narażać się kościołowi i władzy, a jakakolwiek krytyka jego nad obecności w sferze publicznej podobnie jak krytyka religii musi zakończyć się porażką dla podnoszących te kwestie podmiotów. Wymiar praktyczny takiej sytuacji to całkowity brak jakiegokolwiek wsparcia finansowego ze  strony państwa dla organizacji obywatelskich, których celem byłoby propagowanie świeckości albo światopoglądu racjonalistycznego w przeciwieństwie do różnych stowarzyszeń, organizacji i instytucji około kościelnych.

Godzenie się kolejnych rządów z nadrzędna wobec wszelkich innych instytucji pozycją kościoła zostało tak dalece utrwalone w świadomości społecznej, że wszelkie niegodziwości jakie władze czyniły w chęci przypodobania się biskupom, zasłużenia na poparcie kleru czy chociażby zneutralizowania stanowiska kościoła wobec różnych formacji politycznych sprawujących władzę zostały przykryte zasłoną milczenia.  Tak  stało się np. z niechlubną działalnością Komisji Majątkowej, która  hojnie i bez należytej podstawy prawnej przydzielała kościołowi majątek państwowy i samorządowy. Dzisiaj tylko nieliczne i słabo słyszalne głosy wyrażają sprzeciw chociażby wobec uzyskanego przez kościół przywileju obrotu ziemią rolną, przysporzeń majątkowych udzielanych przez władze pod dowolnymi tytułami, religijnych opraw dla politycznych imprez partii rządzącej  czy też narzucania zróżnicowanemu światopoglądowo społeczeństwu konfesyjnie zdefiniowanego systemu wartości. Nienormalne, bo sprzeczne z regulacją obowiązującej Konstytucji RP stosunki pomiędzy państwem i kościołem uzasadniają w pełni tezę postawioną przez organizatorów Kongresu Świeckości, który odbędzie się w Warszawie w dniach 21-22.10.br. o przyjęciu przez Kościół katolicki w Polsce roli politycznego gracza będącego nieformalnym koalicjantem rządzącej obecnie partii politycznej.

Sytuacja taka jest wynikiem tolerowania stałej gotowości polityków różnych opcji sprawujących władzę po 1989 roku do akceptacji szczególnej pozycji i rangi kościoła dopuszczonego do  współdecydowania o bieżących sprawach kraju, które sprowadzało się nie tylko do uzgadniania treści fundamentalnych, ustrojowych aktów prawnych, ale i pozwalało stronie kościelnej nieustannie zgłaszać różnego rodzaju mniej lub bardziej uzasadnione roszczenia finansowe, ingerować  w zakres praw obywatelskich w tym wynikających z  członkostwa w Unii Europejskiej jak Karta Praw Podstawowych, prawa kobiet czy prawa reprodukcyjne, aż do uzyskania dzięki obecnej władzy praktycznie pełnej wyłączności w kształtowaniu wyobraźni, moralności i edukacji społeczeństwa. Przyjęcie w art. 25 ust.3 Konstytucji koncepcji współdziałania państwa z kościołem we wszystkich praktycznie sprawach państwowych ( dla dobra człowieka i dobra wspólnego) znalazło dzisiaj swój najszerszy wyraz  w politycznym współdziałania partii rządzącej z większością kleru, forsowania interesów kościoła przez partie rządzącą i organizowaniem poparcia społecznego dla tej partii przez przeważającą część księży parafialnych, Episkopat i organizacje około kościelne.