„Tolerancja, równe prawa, świeckie państwo” czyli prowokujące hasła antykościelne

„Tolerancja, równe prawa, świeckie państwo”

*Bożena Przyłuska

Liberté! 17/06/2017

W święto Bożego Ciała (czyli dla mnie, jako osoby niewierzącej, dniu przymusowego urlopu, kiedy to nie można kupić świeżego chleba) jak co roku pod moimi oknami od rana ustawiano ołtarz. W imię pokojowego współistnienia, tolerancji i pluralizmu znoszę to cierpliwie od lat i nigdy nie wyraziłam swojej dezaprobaty.

Ten rok jest jednak zupełnie inny. Takiego nagromadzenia nienawiści jeszcze w polskim kościele za mojego życia nie było. Nie ma tygodnia, by jakiś hierarcha nie wygłosił wołającego o pomstę do nieba jadowitego łajania lub ksiądz – kazania. Wszystko przy pełnym przyzwoleniu, a czasem z inspiracji episkopatu i wiernych. Protestów nie widać. Nieliczni zakonnicy, księża i kilku biskupów o dobrych sercach to za mało by usprawiedliwić tę falę agresji i wrogości wobec wyzwolonych kobiet, ateistów, osób LGBTQ, ludzi kultury, opozycji antyrządowej, a nawet do Unii Europejskiej. W pamięci mam kilka szczególnie dotkliwych.

Oto jak abp Jędraszewski wypowiedział się o tzw. „czarnym proteście” czyli pamiętnym ogólnopolskim strajku kobiet 3 października 2016 roku w obronie przed uchwaleniem popieranej przez episkopat ustawy o całkowitym zakazie aborcji: „- To, co się dzieje, te czarne marsze, są przerażającą współczesną manifestacją cywilizacji śmierci. Chce się dzisiaj bronić anty-Ewangelii. Można by powiedzieć, czarnej Ewangelii (…). Potrzebna jest modlitwa o zwycięstwo cywilizacji miłości nad tą czarną cywilizacją śmierci. Na początku tej mszy świętej szedłem przez katedrę. Patrzyłem na wasze twarze. Wszystkie uśmiechnięte. Zwłaszcza rodziców, którzy przynieśli małe dzieci (…). Popatrzmy na zdjęcia tych, którzy biorą udział w czarnych procesjach. Jakie tam są twarze. I jak bardzo różnią się od waszych.”[i]

Z kolei abp Hoser w sposób oburzający i odrażający odniósł się do problemu poczęcia dziecka w wyniku gwałtu  –  „raz, że się rzadziej dużo zdarzają, a po wtóre fizjologia, która jest narażona na tak ogromny stres, działa w sposób przeciwny możliwości zapłodnienia. Wiadomo, że stres, niepokój jest jedną z przyczyn psychologicznych np. niepłodności. W tym wypadku stres jest tak silny, że do zapłodnienia rzadziej dochodzi niż w normalnych warunkach.” Jeśli jednak już do zapłodnienia dojdzie, to według abp „jest możliwość urodzenia takiego dziecka”.[ii]

Abp Gądecki w Wielki Czwartek wyraził swoją aprobatę dla decyzji ministra kultury, który cofnął dotację festiwalowi Malta ze względu na nieprawidłowe poglądy: „W Polsce następuje jakieś otrzeźwienie. Oto minister kultury cofa, i to całkiem słusznie, dotację dla obrazoburczego chorwackiego reżysera, który został wyznaczony na kuratora tegorocznego Malta Festiwal 2017.”[iii]

Gdy jesienią 2016 roku na ulicach zawisły plakaty i billboardy kampanii „Przekażmy sobie znak pokoju”, wspólnej akcji katolików świeckich i organizacji LGBT: Kampanii Przeciw Homofobii, Grupy Polskich Chrześcijan Wiara i Tęcza i Stowarzyszenia na rzecz Osób LGBT Tolerado, której patronowały kwartalnik Więź, Tygodnik Powszechny, Miesięcznik ZNAK i Magazyn Kontakt, w episkopacie zawrzało. Plakaty były delikatne i wzruszające, przedstawiały dwie uściśnięte dłonie – jedna z bransoletką z różańca, druga z tęczową. A oto, jak na kampanię zareagował episkopat: „Podsumowując, wyrażamy przekonanie, że katolicy nie powinni brać udziału w kampanii „Przekażmy sobie znak pokoju”, gdyż rozmywa ona jednoznaczne wymagania Ewangelii”. Dla hierarchów kościoła katolickiego osoby LGBTQ mają prawo ŻYĆ. Ale nie mają prawa BYĆ.[iv]

Wiosną 2016 roku abp Michalik opluł opozycję protestującą przeciwko łamaniu kręgosłupa demokracji w Polsce: „Nowa Targowica się pojawiła. Oskarżają Polskę. Mobilizują obce narody na forach międzynarodowych do nienawiści wobec Polaków, którzy mieli odwagę wybrać innych, a nie ich samych.”[v]